Obudowa - dla porównania krzesło w tle oraz główne części.
Zdecydowanie odradzam zabieranie się za budowę zanim nie zrozumie się DO KOŃCA jak działa taki wzmacniacz, oraz co może nas w nim ZABIĆ!!
Zasilacz anodowy 2,6 kV na transformatorze ze starej kuchenki mikrofalowej. Zestaw zasilaczy stabilizowanych: siatka ekranująca 800V, siatka sterująca -300/200V i przekazniki 24V. Dochodzi jeszcze żarzenie 12V, w sumie 3 transformatory i 5 różnych napięć - to jest jedyny minus użycia pentody.
"Elektrownia" - automatyka (zrealizowana na stycznikach energetycznych) zapewnia stopniowy start zasilacza WN, sterowanie przekaznikami antenowymi oraz sekwencję podawania napięć na lampę i to nie ze względu na nią tylko dla ochrony zasilaczy: tej lampy nie sposób zepsuć - chyba tylko młotkiem!. Brak transformatora pod blokiem zasilaczy średnich napięć - przegrzał się, zastąpię go toroidalnym, co również przyczyni sie do cichszej pracy wzmacniacza. Na miernikach ciągła kontrola napięcia/prądu anodowego oraz prądu siatki sterującej ( a raczej jego braku ) i siatki ekranującej.
Lampa + "pi" filtr wyjściowy. Pod kondensatorem antenowym widać gniazdo przekaznika.Na płycie czołowej zamontowany jest wskaznik prądu antenowego. Przy okazji dławika anodowego - jest to element wymagający dużej uwagi przy konstruowaniu. W necie jest mnóstwo informacji na ten temat, również gotowe przykłady do odwzorowania. Należy jednak pamietać, że jedynie pomiar dławika w miejscu zainstalowania jest miarodajny i ustrzeże nas od przykrych ( wybuchowych) niespodzianek.
Pod lampą znajduje się obwód wejsciowy (tymczasowo na 20m), dopasowuje on TRX do wzmacniacza - pózniej zastąpię go przełączanym zestawem filtrów na każde pasmo. Cała moc sterująca odkłada się na bezindukcyjnym oporniku mocy ( duży czarny walec). Są tu jeszcze przekazniki antenowe oraz układ pomiaru prądu antenowego. Widać też tarfo żarzenia oraz kabel WN zasilający dławik.
Waga 35 kg. Na wszelki wypadek dodałem jednak wentylator, który pracuje tylko podczas nadawania. Na zewnątrz wyprowdziłem gniazda zasilaczy średnich napięć - po paru "trzepnięciach" mam już wdrukowany odruch sprawdzania na nich napięcia zanim wsadzę jedną rękę do środka, bo druga oczywiście pozostaje w kieszeni! Montaż sprawił mi wielką przyjemność - większą niz przy składaniu K3, a to że wzmacniacz "odpalił" od pierwszego razu było niezwykle sympatyczne. Oczywiście daleko mu do ideału i jeszcze sporo zostało do "dopieszczenia" , ale przecież nie o to chodzi aby złapać króliczka tylko go gonić - czyż nie???
W zasilaczu 800V wymieniłem trafo na toroidowe ( poprzednie przegrzało się), blok kondensatorów filtrujących + rezystory rozładowujące blisko 2 siatki aby poprawić filtrację tego napięcia
. W trakcie modyfikacji ( wymiana diód zenera ) zasilacza potwierdziło się ( o czym można sobie poczytać u EX8A ), że napięcie to ma ogromny wpływ na pracę lampy - zwiększenie jej o 50 V daje wyrazny przyrost prądu anody, a tym samym i mocy. Eksperymentując z tymczasowym filtrem na 20m zauważyłem jak istotne jest dopasowanie TRX/drivera do wejścia wzmacniacza: lekkie odstrojenie powoduje wyrazny spadek mocy. Dlatego też ostatecznie zdecydowałem zrobić je jako wymienne na każde pasmo - prostsze wykonanie (brak przekazników/przełacznika) i jako, że będą na zewnątrz obudowy (szybka wymiana) można będzie sobie z nimi "pokombinować" w trakcie budowy, co równiez jest wygodne. Ale to dopiero latem....
Definitywnie zrezygnowałem z zasilacza drugiej siatki na tranzystorze - być może wersja na mosfetach sprawdziła by się, ale poszedłem w innym kierunku: jako element wykonawczy lampa 6p45s, taki układ znalazłem u niezastąpionych kolegów zza Buga. Sprawdzony przez nich w kilku wykonaniach działa i u mnie : 800V/0,2A aż nadto dla jednej GU 81. Niestety okupione to zostało dodatkowym transformatorem żażenia dla tej lampy - to już 4 z koleji...
Filtry wejściowe, osobne na każde pasmo montowane są na zewnątrz. Wymiana jest prosta i bezpieczna, bardzo upraszcza to konstrukcję oraz likwiduje wzajemne oddziaływania w przypadku zestawu filtrów.
Zestroiłem je za pomocą NWT tak aby na krańcach pasma uzyskać swr nie większy niż 1,2.
Rozwiązałem również problem zródła napięcia anodowego - panel zasilacza od radiostacji R140. Po niewielkiej adaptacji polegającej na zmianie połączenia transformatora z trójkąt na gwiazdę, pozostawieniu mostka trójfazowego oraz usunięciu reszty "rupieci", osiągnąłem 3,6kV. Wydajność prądowa ograniczona jest diodami w prostowniku - nie wymieniałem ich bo więcej jak 400mA lampa nie "wciągnie", po ich wymianie na mocniejsze można spodziewać się i 2A z tego zasilacza.
Ustrojstwo jest straszliwie ciężkie (40 kG), dlatego też stoi na podłodze połączone kablem WN oraz sterującym z wzmacniaczem. Przy okazji zapoznałem się z tematyką zasilania trójfazowego, przy dużych mocach jest ono niezastąpione , polecam jak tylko mamy dostęp do sieci 3 fazowej ponieważ:
Pozwoliłem sobie na te wywody, które zapewne są znane większości, ale byłem pod wrażeniem wydajności nowego zasilacza.
Dolna część wzmacniacza po ostatecznej przeróbce.
Na koniec rada dla naśladowców: jeśli chcesz mieć tanio i szybko wzmacniacz mocy KF to zdecydowanie lepiej go sobie kup! No chyba, że chcesz wniknąć w świat wielkich częstotliwości oraz wysokich napięć - fascynujący ale niebezpieczny.
Jak widać na tabliczce, wzmacniacz wykonany był w warsztatach szkolnych, prawdopodobnie na zlecenie LOK-u. Ten jest z roku 1975 i ma numer 89. Niestety nie zachowała się jego dokumentacja w archiwach szkolnych. Pozostało odtworzenie schematu z natury.
Jest to popularna konstrukcja z tamtych lat na tetrodzie QQE 6/40zwanej "kukułą" :-). Stabilizacja siatki na stabilistronie StR 180/30. Powszechnym problemem było wtedy znalezienie odpowiedniego transformatora, tutaj zastosowano z radzieckiego telewizora. Nie udało mi się uruchomić tego wzmacniacza w orginalnym stanie. Miałem też obawy czy zastosowany zasilacz (podwajacz napięcia dla anody) jest właściwy. Zamówiłem nowe transformatory (niskich napięć oraz anodowy) po czym rozmontowałem wzmacniacz do gołego chassis.
W odnowionej wersji wzmacniacz otrzymał stabilny i wydajny zasilacz dla każdej sekcji - to jest podstawa dobrej pracy lampy. Większość drobnych elemntów została wymieniona, dodałem przekażnik odcinający zasilanie siatki drugiej przy odbiorze oraz kondensator motylkowy w obwodzie wejściowym. Na wysokości "talerzyka" lampy pojawił sie dodatkowy kawałek chasiss w celu polepszenia izolacji pomiędzy obwodami lampy.
W testach oddaje 60 W przy sterowaniu 5 W.